Gmina Wierzchosławice - Małopolska, powiat tarnowski

[darkmysite switch="5" width="75px" height="25px" icon_plate_width="40px" icon_plate_border_size="2px" icon_width="20px" light_mode_bg="#000000" dark_mode_bg="#ffffff" light_mode_icon_plate_bg="#ffffff" dark_mode_icon_plate_bg="#062545" light_mode_icon_color="#062545" dark_mode_icon_color="#ffffff"]

Podpułkownik Adam Boryczko: niezłomny cichociemny z Wierzchosławic

1 marca obchodzony jest jako Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych, ponieważ wtedy przypada rocznica zamordowania Łukasza Cieplińskiego – dowódcy IV Komendy oraz jego 6 najbliższych współpracowników.

Podpułkownik Adam Boryczko był jednym z 316 cichociemnych, którzy jako spadochroniarze Armii Krajowej wylądowali na polskiej ziemi, by walczyć z okupantami i wspierać polskie podziemie. Z pełną pasją i zaangażowaniem wypełniał swoje zadania konspiracyjne, będąc także jednym z najlepszych dowódców podziemnej armii, a następnie łącznikiem z organizacją Wolność i Niezawisłość na obczyźnie.

Adam Boryczka pseudonim ps. „Albin”, „Brona”, „Broniowski”, „Pług”, „Tońko”, „Zdzich”, vel Cinciblulski, Radziszewski, Ryszard Nogal” urodził się 18 września 1913 roku w Wierzchosławicach. Był synem Józefa Padło – komisarycznego wójta gminy oraz Anny Padło. W młodości brał udział w harcerskich aktywnościach. Ukończył Gimnazjum im. Jana Hetmana Tarnowskiego w Tarnowie. W 1934 roku zrobił kurs Podchorążych Rezerwy Piechoty przy 20 Pułku Piechoty w Krakowie. Przez chwilę pracował jako instruktor przysposobienia wojskowego w tarnowskim gimnazjum, w tym, w którym sam się uczył.  

Ukończył także kurs pożarnictwa i w 1935 roku rozpoczął pracę w Państwowej Fabryce Związków Azotowych w Mościcach. Najpierw jako zwykły strażak, a następnie dowódca plutonu i szef bezpieczeństwa zakładów. Działał także społecznie: w Związku Młodzieży Katolickiej w Wierzchosławicach, Lidze Morskiej i Kolonialnej w Mościcach, czy Związku Strzeleckim i Przysposobienia Wojskowego.

Wybuch wojny zastaje go w Zakładach Azotowych w Tarnowie

W Zakładach Azotowych zastał go wybuch II wojny światowej. Fabryka została ewakuowana, a Adam Boryczka, jako ochotnik zgłosił się do wojska. Walczył w 16 Pułku Piechoty. W starciach pod Gródkiem Jagiellońskim został ranny odłamkiem w nogę. Z uwagi na sytuację militarną polskiej armii w nocy – z 18 na 19 września – przekroczył granicę z Rumunią i został internowany. W obozie w Tîrgu-Jiu szybko objawił się jego talent konspiracyjny – uczestniczył w przerzucaniu internowanych żołnierzy na teren Francji.

W styczniu 1940 roku sam się tam przedostał, przez Jugosławię i Grecję. Brał udział w kampanii francuskiej i dowodził plutonem. Klęska Francji na tym etapie II wojny światowej zmusiła go do ewakuacji do Wielkiej Brytanii. Tam trafił do Samodzielnej Brygady Spadochronowej (przemianowanej z 4 Brygady Kadrowej Strzelców).

Adam Boryczka staje się cichociemnym

To byli słynni cichociemni. Po odbyciu specjalistycznych szkoleń i kursów Boryczko (to w Wielkiej Brytanii zapisano błędnie jego nazwisko: zamiast Boryczka – Boryczko) zostaje zaprzysiężony do Armii Krajowej i przyjmuje pseudonim „Brona”.

Rota Przysięgi Armii Krajowej:

W obliczu Boga Wszechmogącego i Najświętszej Maryi Panny, Królowej Korony Polskiej kładę swe ręce na ten Święty Krzyż, znak Męki i Zbawienia, i przysięgam być wiernym Ojczyźnie mej, Rzeczypospolitej Polskiej, stać nieugięcie na straży Jej honoru i o wyzwolenie Jej z niewoli walczyć ze wszystkich sił – aż do ofiary życia mego.

Prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej i rozkazom Naczelnego Wodza oraz wyznaczonemu przezeń Dowódcy Armii Krajowej będę bezwzględnie posłuszny, a tajemnicy niezłomnie dochowam, cokolwiek by mnie spotkać miało. Tak mi dopomóż Bóg.

Ląduje w Polsce jako jeden z pierwszych ciechociemnych

Adam Boryczka został szybko włączony do operacji „Cravat” i w nocy z 8 na 9 kwietnia zrzucono go na terytorium okupowanej Polski. Był jednym z pierwszych spadochroniarzy. W sumie z samolotów (Whitley, Halifax, rzadziej Liberator) zrzucano cichociemnych 64 razy. Warto zaznaczyć, że pierwsze loty Halifaxów były nieudane i wiele samolotów nie dotarło nad Polskę, rozbijając się po drodze, z powodu braku paliwa. Dopiero udoskonalenie konstrukcji samolotów: pozbycie się wszelkich zbędnych elementów wyposażenia, a nawet farby (chodziło o maksymalne odciążenie maszyny) spowodowało, że samoloty dolatywały do celu.  

Na terenie Polski Boryczka dostał przydział do „Wachlarza” i swoją służbę zaczął od dowodzenia patrolem dywersyjnym w Turmontach. Wziął tam udział w akcji cięcia torów w okolicy Leningradu (dzisiaj Sankt Petersburg) oraz wysadzania niemieckich transportów kolejowych. W międzyczasie szkolił dywersantów oraz – jako kurier – przekazywał meldunki do Komendy Głównej AK.

Po likwidacji „Wachlarza” został skierowany do oddziałów dywersyjnych Komendy Okręgu Wileńskiego AK, a następnie został dowódcą Kedywu Okręgu Wilno AK (Kedyw – Kierownictwo Dywersji Komendy Głównej Armii Krajowej) – na krótko.

W Wilnie gestapo próbowało aresztować Boryczkę, na szczęście udało mu się uciec, choć został ranny i ewakuowany na prowincję. W sierpniu 1943 roku zostało mu powierzone dowódco nad Oddziałem Partyzanckim „Brony” w dyspozycji Okręgu AK Wilno. W tym czasie wziął udział w wielu walkach i potyczkach. Oddziałowi udało się zdobyć sporą liczbę broni w Nowej Kolonii. Pod koniec marca 1944 roku Adam Boryczka został znowu ranny podczas ataku na Ostrowiec. Ewakuowano go na leczenie. Do brygady wrócił dopiero po dwóch miesiącach. W lipcu tego samego roku, jeszcze nie w pełni zdrowy, wziął udział w akcji uwolnienia jeńców z niemieckiej kolumny, głównie narodowości rosyjskiej.

15 lipca 1944 roku został awansowany do stopnia kapitana.

Wkrótce potem zaczęły dochodzić z frontu coraz gorsze informacje – wojska sowieckie zajęły Wilno. 6 Brygada Partyzancka, w której był zastępcą dowódcy, została rozwiązana. Mimo trudnej sytuacji Adam Boryczka udał się do Wilna. Tam został szefem III Oddziału Operacyjnego Komendy Okręgu Wileńskiego AK. Likwidował Okręg AK Wilno i przerzucał do centralnej Polski żołnierzy, którzy w każdej chwili mogli trafić w ręce sowieckiego okupanta.

Przez kolejne miesiące krążył między Warszawą, Białymstokiem i Wilnem. Brał udział w naradach na najwyższym szczeblu Okręgu Wileńskiego AK, organizował punkty kontaktowe i pomoc dla żołnierzy Armii Krajowej przybywających ze wschodu.

Problemem była kwestia łączności z zagranicą. Z tego powodu w grudniu udał się do ambasady angielskiej w Hotelu Polonia w Warszawie, by wyjechać z Polski z grupą oficerów angielskich i amerykańskich. Jako Belg – Andre Evald – szczęśliwie przeszedł odprawę na warszawskim Okęciu i 17 grudnia 1944 roku był już w Berlinie Zachodnim, a zaraz potem przedostał się w głąb Zachodnich Niemiec.

Adam Boryczko zostaje kurierem

W styczniu 1946 roku odbył podróż do Londynu. Tam dostał przydział do Szkocji, najpierw jako dowódca kampanii spadochronowej w Peterhead, a następnie dowódca kampanii roboczej w Bolhater.

We wrześniu tego samego roku został zdemobilizowany z Polskich Sił Zbrojnych. Znalazł się na służbie w Polskim Korpusie Przysposobienie i Rozmieszczenia. Tam otrzymał propozycję, by zostać kurierem podziemia z ramienia zrzeszenia Wolność i Niezawisłość. W listopadzie 1947 po raz pierwszy przybył do Polski jako emisariusz zagranicznej delegatury WiN (Wolność i Niezawisłość) pod nazwiskiem Zygmunt Radziszewski ps. „Adam”, „Albin”, „Zdzich”, „Zdzisław”. Ten wyjazd miał na celu odnowienie kontaktów, zorientowanie się w ogólnej sytuacji kraju i byłych żołnierzy AK oraz kontakt z IV Komendą WiN-u. Spotkał się, między innymi, z Łukaszem Cieplińskim, dowódcą IV Komendy WiN oraz Stefanem Sieńką „Wiktorem”, którego postać zdeterminuje dalsze losy Adama Boryczki.

Kolejne tajne wyprawy do Polski nasz kurier odbył w grudniu 1947 i kwietniu 1948 roku. Swoje raporty z tych podróży zdawał potem w Paryżu i Londynie, między innymi, gen. Borowi – Komorowskiemu.

Tymczasem w Polsce UB aresztowała wszystkich dowódców IV Komendy WiN.

1 marca obchodzony jest jako Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych, ponieważ wtedy przypada rocznica zamordowania Łukasza Cieplińskiego – dowódcy IV Komendy oraz jego 6 najbliższych współpracowników.

Urząd Bezpieczeństwa nie próżnował i uruchomił specjalną operację „Cezary”. Miała ona na celu upozorowanie powstania V Komendy WiN-u i wciągnięcie w nią prawdziwych żołnierzy. Znalazł się w niej, między innymi Stefan Sieńko „Wiktor”, którego najpierw aresztowano, a następnie zwerbowano do współpracy. Nikt za granicą nie wiedział, że V Komenda to tajna operacja i ma na celu manipulację. Ta wiedza była nieznana aż do 1952 roku, kiedy rzekome dowództwo WiN-u ujawniło się w „Trybunie Ludu”.

Za granicą starano się wyjaśnić okoliczności tej prowokacji. Boryczka był przesłuchiwany, między innymi, przez wywiad amerykański. Co było zupełnie zrozumiałe, bo w tym czasie prowadził przecież tajne rozmowy – w tym z fałszywą V Komendą – które następnie sprawozdawał w Paryżu i w Londynie.

Ostatnia wyprawa do Polski

To Adam Boryczka najbardziej chciał wyjaśnić tą sprawę. Wbrew wyraźnym zaleceniom delegatury postanowił jeszcze raz przedrzeć się do kraju. Dotarł do Berlina Zachodniego i pociągiem w pobliże polskiej granicy. Następnie pod osłoną nocy i lasu chciał przedrzeć się do Polski. Niestety jego plan nie powiódł się – zgubił kompas i zabłądził. 16 czerwca 1945 roku został zatrzymany przez Wojska Obrony Pogranicza.

Znaleziono przy nim pistolet, truciznę, chemikalia do tajnopisu, 600 dolarów, 5000 złotych polskich, 9 zegarków, kilkaset marek niemieckich, fałszywe dokumenty na różne nazwiska, oraz fałszywe pieczęci różnych instytucji polskich.

Przewieziono go do więzienia na warszawskim Mokotowie.

Rozpoczęły się mordercze przesłuchania Boryczki. Nadzór nad śledztwem sprawowali płk Leon Andrzejewski i ppłk Jerzy Łobanowski. Adam Boryczka był okrutnie bity, miażdżono mu członki, wrzucano nagiego do celi z zimną wodą, dręczono go fizycznie i psychicznie, a przesłuchania i tortury trwały nawet 22 godziny bez przerwy.

Próbowano przekonać go do współpracy i przyznania się, za co mógł nawet zostać zwolniony z aresztu. Plan takiej współpracy przygotowała słynna pułkownik Julia Brystygier. Była ona jednym z najwyższych funkcjonariuszy systemu bezpieczeństwa, zyskała nawet przydomek Krwawej Luny. Adam Boryczko stanowczo odrzucił tę propozycję.

Wreszcie sporządzono akt oskarżenia, a rozprawa odbyła się w dniach 18-21 maja 1955 roku przed Woskowym Sądem Garnizonowym w Warszawie. Jeden z najpoważniejszych zarzutów: współpraca z Niemcami podczas II wojny światowej i likwidowanie partyzantów sowieckich oraz współpraca z wywiadem anglo-amerykańskim. Adamowi Boryczce wymierzono karę śmierci.

14 października Rada Państwa skorzystała z prawa łaski i zamieniła mu karę śmierci na dożywotnie więzienie. Przewieziono go do więzienia we Wronkach, następnie przebywał w Strzelcach Opolskich, znowu we Wronkach i w Rawiczu.

W więzieniu Adam Boryczko dwukrotnie podejmował głodówkę na znak protestu.

Adam Boryczka opuszcza więzienie po 13 latach

Wstawiano się za nim wielokrotnie. Wreszcie w 1967 roku – po apelach Bronisława Krzyżanowskiego, Zygmunta Dziarmagi – Działyńskiego, byłych żołnierzy Wojska Polskiego i Armii Krajowej, pisarzy, naukowców, a nawet działaczy PZPR – Rada Państwa (podpisem przewodniczącego Edwarda Ochaba) złagodziła karę do 5 lat więzienia i zwolniła warunkowo z jej odbycia.

28 listopada 1967 roku – po 13 latach więzienia – Adam Boryczko wyszedł na wolność. Był jednym z najdłużej więzionych żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego.

Urząd Bezpieczeństwa nadal miał go jednak na swoim celowniku. Do końca życia był inwigilowany. Donosili na niego znajomi i przyjaciele.

Po wyjściu z więzienia pracował jako magazynier w jednym z przedsiębiorstw Ministerstwa Handlu i Usług.

Nie zrezygnował nigdy z działań na rzecz upamiętnienia żołnierzy Armii Krajowej i Polskiego Państwa Podziemnego. Był inicjatorem corocznych pielgrzymek kombatantów na Jasną Górę. Uczestniczył w pracy na rzecz zachowania dorobku bojowego Okręgów AK Wilno i Nowogródek, inicjował poświęcenie sztandaru i tablic upamiętniających działalność AK na Kresach Północno-Wschodnich II Rzeczypospolitej. Był również przewodniczącym Komisji Krzyża Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” i szeregu odznak honorowych z Kresów Wschodnich. W sierpniu 1987 r. podkomendni Adama Boryczki, twórcy i dowódcy 6 Brygady Wileńskiej, wręczyli swojemu komendantowi, zawsze wiernemu Rzeczypospolitej Polskiej, niezłomnemu obrońcy Ziemi Wileńskiej – w 44. rocznicę powstania brygady – w dowód szacunku i uznania – szablę.

Adam Boryczka zmarł 30 kwietnia 1988 r. w Warszawie.

Został pochowany na Cmentarzu Powązkowskim przy kościele św. Karola Boromeusza. Odznaczony go, między innymi: Orderem Virtuti Militari V klasy, trzykrotnie Krzyżem Walecznych, Srebrnym Krzyżem Zasługi z Mieczami oraz pośmiertnie Krzyżem Czynu Bojowego Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie.

10 grudnia 1991 r. Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego stwierdził nieważność wyroku byłego Wojskowego Sądu Garnizonowego w Warszawie z 21 maja 1955 r. i uznał, iż działalność Adama Boryczki była prowadzona na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego. We wrześniu 2013 r. kapitan Adam Boryczka został pośmiertnie awansowany na stopień pułkownika. 

 

Julita Majewska

Bibliografia:

  • dr Krzysztof A. Tochman, Boryczka Adam, Żołnierze Wyklęci Niezłomni
  • Baza Kresowych Żołnierzy Armii Krajowej
  • zasoby Muzeum Armii Krajowej
  • zasoby Instytutu Pamięci Narodowej
  • Adam Boryczka – cichociemny, ElitaDywersji.org
  • Piotr Lipiński, Adam Boryczka. Zakochany Kurier, Newsweek, listopad 2019
  • Wiesław Kutek, Adam Boryczka (1913-1988) – cichociemny z Wierzchosławic, ostatni kurier WiN-u, com

Data dodania wpisu:

Ostatnie informacje i aktualności:

Nadchodzące wydarzenia:

25 lut
00:00 - 00:00

Konsultacje społeczne projektu planu ogólnego Gminy Wierzchosławice

08 mar
Cały dzień

Międzynarodowy Dzień Kobiet

20 mar
Cały dzień

Początek astronomicznej wiosny

05 kwi
00:00 - 23:30

Święta Wielkanocne