Na miejscu tragedii Artur Bryl znalazł się zupełnie przez przypadek. Wszystko dlatego, że syn Kacper, akurat wtedy, chciał pozjeżdżać na sankach.
– Usłyszałem wołanie o ratunek i razem z synem pobiegliśmy ile sił w kierunku Dunajca, w okolice mostu – wspomina strażak. – To był przerażający krzyk. Kiedy dobiegłem zobaczyłem w wodzie kobietę. Urwałem krótką wiklinową gałąź i wszedłem na lód, ale tafla nie wytrzymała. Wpadłem do wody.
To wszystko z brzegu obserwował syn Kacper. Przyznaje, że strasznie się bał, że Tata nie da rady wydostać się na powierzchnie. Na szczęście się udało.
Artur Bryl krzyczał do męża kobiety, by położył się na lodzie i spróbował chwycić żonę, by ta nie zniknęła pod wodą. Pod nim także załamał się lód i oboje znaleźli się pod wodą. Jedyna szansą było podtrzymanie ich na powierzchni i wezwanie pomocy.
– Sam nie wiem jak to się udało, próbowałem wyciągnąć jakoś telefon. Syn pobiegł w kierunku drogi, by szukać pomocy. W końcu wykręciłem 112. Potem telefon wpadł mi do wody – mów Artur Bryl. – Ta kobieta była już skrajnie wyczerpana. Bałem się, że to jej ostatnie chwile i nie damy rady.
Wreszcie z pomocą dotarli strażacy z OSP Wierzchosławice i OSP Gosławice. Do akcji wkroczyli wyposażeni w specjalistyczny sprzęt: dh Tomasz Gdowski i dh Dawid Jakubiec.
Trzy dni temu pan Artur spotkał się z małżeństwem, które uratował podczas akcji nad Dunajcem:
– To była bardzo wzruszająca rozmowa. Myślę, że ten dzień zapamiętamy do końca życia. Wszyscy mamy wrażenie, że między życiem, a śmiercią przebiegała wtedy bardzo cienka granica. Ja się bardzo cieszę, że mogłem pomóc, że to życie udało się uratować.
Druh Artur Bryl odebrał specjalne podziękowanie za swoje poświęcenie dla ratowania życia od Małgorzaty Moskal, Wójt Gminy Wierzchosławice. Z racji obowiązków zawodowych nie mógł pojawić się na uroczystości wraz z pozostałymi druhami.
– Od samego początku byłam w kontakcie z Arturem i cieszę się, że wreszcie się spotkaliśmy – mówi Małgorzata Moskal. – Artur jest bardzo skromnym człowiekiem, ale ja nie mam wątpliwości, że tego dnia był prawdziwym bohaterem, podobnie jak Tomasz i Dawid. Cieszę się, że pojawił się z synem Kacprem, bez którego to cudowne ocalenie mogłoby się nigdy nie wydarzyć.


