Gmina Wierzchosławice - Małopolska, powiat tarnowski

[darkmysite switch="5" width="75px" height="25px" icon_plate_width="40px" icon_plate_border_size="2px" icon_width="20px" light_mode_bg="#000000" dark_mode_bg="#ffffff" light_mode_icon_plate_bg="#ffffff" dark_mode_icon_plate_bg="#062545" light_mode_icon_color="#062545" dark_mode_icon_color="#ffffff"]
Logo Biuletynu Informacji Publicznej Gminy Wierzchosławice

Znani mieszkańcy

Znajdą Tu Państwo informacje o najbardziej zasłużonych mieszkańcach naszej gminy nie tylko dla lokalnej społeczności ale dla całego kraju.

Wincenty Witos – jeden z głównych budowniczych II Rzeczypospolitej

Wincenty Witos, urodzony 21 stycznia 1874 roku w Wierzchosławicach, był niekwestionowanym liderem ludowców. Po raz pierwszy tekę premiera przyszło mu objąć w dramatycznych okolicznościach podczas wojny polsko-bolszewickiej

Zalicza się go do grona ojców Niepodległości, ale jego zasługi pozostają mniej znane od dokonań innych polityków zaangażowanych w odbudowę państwa polskiego.

Syn galicyjskiego chłopa

Urodził się w 1874 r. w galicyjskiej wsi Wierzchosławice k. Tarnowa, w zaborze austriackim. Status społeczny i materialny jego rodziców nie zapewniał mu ani dostatniego życia, kariery zawodowej, godności i zaszczytów państwowych, ani poważania wśród tysięcy polskich chłopów. Ze względu na trudną sytuację rodzinną nawet naukę rozpoczął później niż jego rówieśnicy. Jego formalne wykształcenie to zaledwie dwuklasowa szkoła ludowa, do której uczęszczał przez cztery zimy. Zdobył jednak to, co najważniejsze – umiejętność samokształcenia, zdolność do samodzielnego poszukiwania odpowiedzi na nurtujące go pytania oraz zamiłowanie do książek, które regularnie czytał.

Zanim założył rodzinę i zaczął prowadzić własne gospodarstwo, pracował okresowo jako robotnik rolny i drwal w lasach książęcej rodziny Sanguszków. Poznał trud pracy fizycznej i wartość ciężko zapracowanych pieniędzy.

Dzieciństwo i młodość ukształtowały Witosa na całe życie. Fizycznie był silny i wytrzymały. Dobrze znosił niewygody. Nie potrzebował luksusów. Cechy te przydały mu się podczas sprawowania obowiązków premiera Rządu Obrony Narodowej, kiedy w okresie bolszewickiego zagrożenia permanentnie pracował i wyjeżdżał w teren wizytować oddziały Wojska Polskiego. Przydały się również w 1930 r., kiedy to wraz z innymi liderami opozycji antysanacyjnej został osadzony w surowych warunkach twierdzy brzeskiej.

Doświadczenia z młodości ukształtowały go również psychicznie. Stał się bardzo pracowity, wytrwały i pragmatyczny. Przy podejmowaniu decyzji długo ważył argumenty za i przeciw. Był nieufny. Cechowała go również oszczędność, posunięta – jak twierdzili niektórzy mu współcześni – do skąpstwa. Kiedy był premierem, wykorzystywał do wyjazdów służbowych samochód Ignacego Paderewskiego. Rocznie z funduszu dyspozycyjnego wydawał mniej niż większość premierów przez dwa miesiące. Przez rok zarabiał mniej, niż wynosiło dwumiesięczne uposażenie szefów rządu po zamachu majowym z 1926 r. Nigdy nie szastał publicznymi pieniędzmi.

Ludowiec

Młodość Witosa przypadła na okres kształtowania się polskiego ruchu ludowego w Galicji. Paradoksalnie, jego głównymi organizatorami i liderami nie byli chłopi, lecz inteligenci, mieszczanie i potomkowie zubożałych rodzin ziemiańskich, np. ks. Stanisław Stojałowski, Bolesław Wysłouch, Maria Wysłouchowa, Karol Lewakowski, Henryk Rewakowicz. Miało to jednak drugorzędne znaczenie. Istotne były cele tego nurtu politycznego: szeroko rozumiane zmagania o poprawę losu mieszkańców wsi, rozwój oświaty, zniesienie pozostałości prawnych i mentalnych po epoce feudalnej, ogólna demokratyzacja systemu politycznego (równouprawnienie wszystkich wyborców) oraz reforma rolna.

Idee ruchu ludowego zaszczepił u Witosa lwowski tygodnik „Przyjaciel Ludu”, redagowany przez Bolesława Wysłoucha. Pod wpływem lektury tego czasopisma przyszły premier coraz bardziej interesował się sprawami społecznymi, lokalnymi, a także polityką. Kiedy w 1895 r. w Rzeszowie powstało Stronnictwo Ludowe, pierwsze poważne ugrupowanie chłopskie w Galicji, Witos zgłosił do niego akces.

Dzięki ogromnemu zaangażowaniu i poświęceniu sprawom wsi, młody rolnik z Wierzchosławic został dostrzeżony przez członków ugrupowania, a także przez lokalne społeczeństwo. Stopniowo i konsekwentnie zyskiwał zaufanie chłopów. Jego kariera polityczna była charakterystyczna dla wielu działaczy chłopskich tamtego okresu. Zaczynał jako korespondent „Przyjaciela Ludu”, społecznik, wzorowy rolnik, propagator nowych inicjatyw rolnych i organizator kampanii wyborczej w gminie Wierzchosławice. Mając 35 lat, był już jednym z najważniejszych polityków Polskiego Stronnictwa Ludowego, posłem na Sejm Krajowy we Lwowie (od 1908 r.), wójtem gminy Wierzchosławice (od 1908 r.), aktywnym członkiem kilku lokalnych organizacji spółdzielczych i oświatowych. Wkrótce, w 1911 r., został posłem do austriackiej Rady Państwa w Wiedniu.

Wszystkie stanowiska i zaszczyty, które mu przypadły przed I wojną światową, zawdzięczał własnej pracowitości. Jak mało który polski polityk, poznał naturę i oczekiwania swoich wyborców i sympatyków ugrupowania, którego był członkiem. Nie składał czczych obietnic. W pierwszym wystąpieniu publicznym po tym, gdy wybrano go na posła na Sejm Krajowy, zadeklarował tylko rzetelną pracę. Obietnicy dotrzymał – stał się jednym z najaktywniejszych posłów ludowych.

Z pracy w Sejmie Krajowym oraz w Radzie Państwa w Wiedniu Witos wyniósł spore doświadczenie parlamentarne. Zrozumiał również, że polityka to sztuka kompromisu. Oczywiście z zastrzeżeniem, że uzyskany kompromis będzie korzystny dla chłopów, narodu polskiego, a w przyszłości państwa. Nie szukał jednak konsensusów na siłę. Jeśli po drugiej stronie nie znajdował woli porozumienia, był zdecydowany na walkę. Na przykład gdy zaobserwował poczynania posłów ukraińskich w lwowskim Sejmie Krajowym, to stwierdził, że „[…] o sielance nie może być żadnej mowy. Idzie walka i trzeba ją podjąć. Nie sięgając po niczyje, trzeba bronić swego, i to bronić przed każdym, kto się ośmieli po nie sięgać.”

Źródło: Instytut Pamięci Narodowej

Podpułkownik Adam Boryczka był jednym z 316 cichociemnych, którzy jako spadochroniarze Armii Krajowej wylądowali na polskiej ziemi, by walczyć z okupantami i wspierać polskie podziemie. Z pełną pasją i zaangażowaniem wypełniał swoje zadania konspiracyjne, będąc także jednym z najlepszych dowódców podziemnej armii, a następnie łącznikiem z organizacją Wolność i Niezawisłość na obczyźnie.

Adam Boryczka pseudonim ps. „Albin”, „Brona”, „Broniowski”, „Pług”, „Tońko”, „Zdzich”, vel Cinciblulski, Radziszewski, Ryszard Nogal” urodził się 18 września 1913 roku w Wierzchosławicach. Był synem Józefa Boryczki – komisarycznego wójta gminy oraz Anny Padło. W młodości brał udział w harcerskich aktywnościach. Ukończył Gimnazjum im. Jana Hetmana Tarnowskiego w Tarnowie. W 1934 roku zrobił kurs Podchorążych Rezerwy Piechoty przy 20 Pułku Piechoty w Krakowie. Przez chwilę pracował jako instruktor przysposobienia wojskowego w tarnowskim gimnazjum, w tym, w którym sam się uczył.
Ukończył także kurs pożarnictwa i w 1935 roku rozpoczął pracę w Państwowej Fabryce Związków Azotowych w Mościcach. Najpierw jako zwykły strażak, a następnie dowódca plutonu i szef bezpieczeństwa zakładów. Działał także społecznie: w Związku Młodzieży Katolickiej w Wierzchosławicach, Lidze Morskiej i Kolonialnej w Mościcach, czy Związku Strzeleckim i Przysposobienia Wojskowego.

Wybuch wojny zastaje go w Zakładach Azotowych w Tarnowie

W Zakładach Azotowych zastał go wybuch II wojny światowej. Fabryka została ewakuowana, a Adam Boryczka, jako ochotnik zgłosił się do wojska. Walczył w 16 Pułku Piechoty. W starciach pod Gródkiem Jagiellońskim został ranny odłamkiem w nogę. Z uwagi na sytuację militarną polskiej armii w nocy – z 18 na 19 września – przekroczył granicę z Rumunią i został internowany. W obozie w Tîrgu-Jiu szybko objawił się jego talent konspiracyjny – uczestniczył w przerzucaniu internowanych żołnierzy na teren Francji.
W styczniu 1940 roku sam się tam przedostał, przez Jugosławię i Grecję. Brał udział w kampanii francuskiej i dowodził plutonem. Klęska Francji na tym etapie II wojny światowej zmusiła go do ewakuacji do Wielkiej Brytanii. Tam trafił do Samodzielnej Brygady Spadochronowej (przemianowanej z 4 Brygady Kadrowej Strzelców).

Adam Boryczka staje się cichociemnym

To byli słynni cichociemni. Po odbyciu specjalistycznych szkoleń i kursów Boryczka (to w Wielkiej Brytanii zapisano błędnie jego nazwisko: zamiast Boryczka – Boryczka) zostaje zaprzysiężony do Armii Krajowej i przyjmuje pseudonim „Brona”.

Rota Przysięgi Armii Krajowej:

W obliczu Boga Wszechmogącego i Najświętszej Maryi Panny, Królowej Korony Polskiej kładę swe ręce na ten Święty Krzyż, znak Męki i Zbawienia, i przysięgam być wiernym Ojczyźnie mej, Rzeczypospolitej Polskiej, stać nieugięcie na straży Jej honoru i o wyzwolenie Jej z niewoli walczyć ze wszystkich sił – aż do ofiary życia mego.
Prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej i rozkazom Naczelnego Wodza oraz wyznaczonemu przezeń Dowódcy Armii Krajowej będę bezwzględnie posłuszny, a tajemnicy niezłomnie dochowam, cokolwiek by mnie spotkać miało. Tak mi dopomóż Bóg.

Ląduje w Polsce jako jeden z pierwszych ciechociemnych
Adam Boryczka został szybko włączony do operacji „Cravat” i w nocy z 8 na 9 kwietnia zrzucono go na terytorium okupowanej Polski. Był jednym z pierwszych spadochroniarzy. W sumie z samolotów (Whitley, Halifax, rzadziej Liberator) zrzucano cichociemnych 64 razy. Warto zaznaczyć, że pierwsze loty Halifaxów były nieudane i wiele samolotów nie dotarło nad Polskę, rozbijając się po drodze, z powodu braku paliwa. Dopiero udoskonalenie konstrukcji samolotów: pozbycie się wszelkich zbędnych elementów wyposażenia, a nawet farby (chodziło o maksymalne odciążenie maszyny) spowodowało, że samoloty dolatywały do celu.
Na terenie Polski Boryczka dostał przydział do „Wachlarza” i swoją służbę zaczął od dowodzenia patrolem dywersyjnym w Turmontach. Wziął tam udział w akcji cięcia torów w okolicy Leningradu (dzisiaj Sankt Petersburg) oraz wysadzania niemieckich transportów kolejowych. W międzyczasie szkolił dywersantów oraz – jako kurier – przekazywał meldunki do Komendy Głównej AK.
Po likwidacji „Wachlarza” został skierowany do oddziałów dywersyjnych Komendy Okręgu Wileńskiego AK, a następnie został dowódcą Kedywu Okręgu Wilno AK (Kedyw – Kierownictwo Dywersji Komendy Głównej Armii Krajowej) – na krótko.
W Wilnie gestapo próbowało aresztować Boryczkę, na szczęście udało mu się uciec, choć został ranny i ewakuowany na prowincję. W sierpniu 1943 roku zostało mu powierzone dowódco nad Oddziałem Partyzanckim „Brony” w dyspozycji Okręgu AK Wilno. W tym czasie wziął udział w wielu walkach i potyczkach. Oddziałowi udało się zdobyć sporą liczbę broni w Nowej Kolonii. Pod koniec marca 1944 roku Adam Boryczka został znowu ranny podczas ataku na Ostrowiec. Ewakuowano go na leczenie. Do brygady wrócił dopiero po dwóch miesiącach. W lipcu tego samego roku, jeszcze nie w pełni zdrowy, wziął udział w akcji uwolnienia jeńców z niemieckiej kolumny, głównie narodowości rosyjskiej.

15 lipca 1944 roku został awansowany do stopnia kapitana.

Wkrótce potem zaczęły dochodzić z frontu coraz gorsze informacje – wojska sowieckie zajęły Wilno. 6 Brygada Partyzancka, w której był zastępcą dowódcy, została rozwiązana. Mimo trudnej sytuacji Adam Boryczka udał się do Wilna. Tam został szefem III Oddziału Operacyjnego Komendy Okręgu Wileńskiego AK. Likwidował Okręg AK Wilno i przerzucał do centralnej Polski żołnierzy, którzy w każdej chwili mogli trafić w ręce sowieckiego okupanta.
Przez kolejne miesiące krążył między Warszawą, Białymstokiem i Wilnem. Brał udział w naradach na najwyższym szczeblu Okręgu Wileńskiego AK, organizował punkty kontaktowe i pomoc dla żołnierzy Armii Krajowej przybywających ze wschodu.
Problemem była kwestia łączności z zagranicą. Z tego powodu w grudniu udał się do ambasady angielskiej w Hotelu Polonia w Warszawie, by wyjechać z Polski z grupą oficerów angielskich i amerykańskich. Jako Belg – Andre Evald – szczęśliwie przeszedł odprawę na warszawskim Okęciu i 17 grudnia 1944 roku był już w Berlinie Zachodnim, a zaraz potem przedostał się w głąb Zachodnich Niemiec.

Adam Boryczka zostaje kurierem

W styczniu 1946 roku odbył podróż do Londynu. Tam dostał przydział do Szkocji, najpierw jako dowódca kampanii spadochronowej w Peterhead, a następnie dowódca kampanii roboczej w Bolhater.
We wrześniu tego samego roku został zdemobilizowany z Polskich Sił Zbrojnych. Znalazł się na służbie w Polskim Korpusie Przysposobienie i Rozmieszczenia. Tam otrzymał propozycję, by zostać kurierem podziemia z ramienia zrzeszenia Wolność i Niezawisłość. W listopadzie 1947 po raz pierwszy przybył do Polski jako emisariusz zagranicznej delegatury WiN (Wolność i Niezawisłość) pod nazwiskiem Zygmunt Radziszewski ps. „Adam”, „Albin”, „Zdzich”, „Zdzisław”. Ten wyjazd miał na celu odnowienie kontaktów, zorientowanie się w ogólnej sytuacji kraju i byłych żołnierzy AK oraz kontakt z IV Komendą WiN-u. Spotkał się, między innymi, z Łukaszem Cieplińskim, dowódcą IV Komendy WiN oraz Stefanem Sieńką „Wiktorem”, którego postać zdeterminuje dalsze losy Adama Boryczki.
Kolejne tajne wyprawy do Polski nasz kurier odbył w grudniu 1947 i kwietniu 1948 roku. Swoje raporty z tych podróży zdawał potem w Paryżu i Londynie, między innymi, gen. Borowi – Komorowskiemu.

Tymczasem w Polsce UB aresztowała wszystkich dowódców IV Komendy WiN.

1 marca obchodzony jest jako Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych, ponieważ wtedy przypada rocznica zamordowania Łukasza Cieplińskiego – dowódcy IV Komendy oraz jego 6 najbliższych współpracowników.
Urząd Bezpieczeństwa nie próżnował i uruchomił specjalną operację „Cezary”. Miała ona na celu upozorowanie powstania V Komendy WiN-u i wciągnięcie w nią prawdziwych żołnierzy. Znalazł się w niej, między innymi Stefan Sieńko „Wiktor”, którego najpierw aresztowano, a następnie zwerbowano do współpracy. Nikt za granicą nie wiedział, że V Komenda to tajna operacja i ma na celu manipulację. Ta wiedza była nieznana aż do 1952 roku, kiedy rzekome dowództwo WiN-u ujawniło się w „Trybunie Ludu”.
Za granicą starano się wyjaśnić okoliczności tej prowokacji. Boryczka był przesłuchiwany, między innymi, przez wywiad amerykański. Co było zupełnie zrozumiałe, bo w tym czasie prowadził przecież tajne rozmowy – w tym z fałszywą V Komendą – które następnie sprawozdawał w Paryżu i w Londynie.

Ostatnia wyprawa do Polski

To Adam Boryczka najbardziej chciał wyjaśnić tą sprawę. Wbrew wyraźnym zaleceniom delegatury postanowił jeszcze raz przedrzeć się do kraju. Dotarł do Berlina Zachodniego i pociągiem w pobliże polskiej granicy. Następnie pod osłoną nocy i lasu chciał przedrzeć się do Polski. Niestety jego plan nie powiódł się – zgubił kompas i zabłądził. 16 czerwca 1945 roku został zatrzymany przez Wojska Obrony Pogranicza.
Znaleziono przy nim pistolet, truciznę, chemikalia do tajnopisu, 600 dolarów, 5000 złotych polskich, 9 zegarków, kilkaset marek niemieckich, fałszywe dokumenty na różne nazwiska, oraz fałszywe pieczęci różnych instytucji polskich.

Przewieziono go do więzienia na warszawskim Mokotowie.

Rozpoczęły się mordercze przesłuchania Boryczki. Nadzór nad śledztwem sprawowali płk Leon Andrzejewski i ppłk Jerzy Łobanowski. Adam Boryczka był okrutnie bity, miażdżono mu członki, wrzucano nagiego do celi z zimną wodą, dręczono go fizycznie i psychicznie, a przesłuchania i tortury trwały nawet 22 godziny bez przerwy.
Próbowano przekonać go do współpracy i przyznania się, za co mógł nawet zostać zwolniony z aresztu. Plan takiej współpracy przygotowała słynna pułkownik Julia Brystygier. Była ona jednym z najwyższych funkcjonariuszy systemu bezpieczeństwa, zyskała nawet przydomek Krwawej Luny. Adam Boryczka stanowczo odrzucił tę propozycję.
Wreszcie sporządzono akt oskarżenia, a rozprawa odbyła się w dniach 18-21 maja 1955 roku przed Woskowym Sądem Garnizonowym w Warszawie. Jeden z najpoważniejszych zarzutów: współpraca z Niemcami podczas II wojny światowej i likwidowanie partyzantów sowieckich oraz współpraca z wywiadem anglo-amerykańskim. Adamowi Boryczce wymierzono karę śmierci.
14 października Rada Państwa skorzystała z prawa łaski i zamieniła mu karę śmierci na dożywotnie więzienie. Przewieziono go do więzienia we Wronkach, następnie przebywał w Strzelcach Opolskich, znowu we Wronkach i w Rawiczu.

W więzieniu Adam Boryczka dwukrotnie podejmował głodówkę na znak protestu.

Adam Boryczka opuszcza więzienie po 13 latach

Wstawiano się za nim wielokrotnie. Wreszcie w 1967 roku – po apelach Bronisława Krzyżanowskiego, Zygmunta Dziarmagi – Działyńskiego, byłych żołnierzy Wojska Polskiego i Armii Krajowej, pisarzy, naukowców, a nawet działaczy PZPR – Rada Państwa (podpisem przewodniczącego Edwarda Ochaba) złagodziła karę do 5 lat więzienia i zwolniła warunkowo z jej odbycia.
28 listopada 1967 roku – po 13 latach więzienia – Adam Boryczka wyszedł na wolność. Był jednym z najdłużej więzionych żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego.
Urząd Bezpieczeństwa nadal miał go jednak na swoim celowniku. Do końca życia był inwigilowany. Donosili na niego znajomi i przyjaciele.

Po wyjściu z więzienia pracował jako magazynier w jednym z przedsiębiorstw Ministerstwa Handlu i Usług.

Nie zrezygnował nigdy z działań na rzecz upamiętnienia żołnierzy Armii Krajowej i Polskiego Państwa Podziemnego. Był inicjatorem corocznych pielgrzymek kombatantów na Jasną Górę. Uczestniczył w pracy na rzecz zachowania dorobku bojowego Okręgów AK Wilno i Nowogródek, inicjował poświęcenie sztandaru i tablic upamiętniających działalność AK na Kresach Północno-Wschodnich II Rzeczypospolitej. Był również przewodniczącym Komisji Krzyża Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” i szeregu odznak honorowych z Kresów Wschodnich. W sierpniu 1987 r. podkomendni Adama Boryczki, twórcy i dowódcy 6 Brygady Wileńskiej, wręczyli swojemu komendantowi, zawsze wiernemu Rzeczypospolitej Polskiej, niezłomnemu obrońcy Ziemi Wileńskiej – w 44. rocznicę powstania brygady – w dowód szacunku i uznania – szablę.

Adam Boryczka zmarł 30 kwietnia 1988 r. w Warszawie.

Został pochowany na Cmentarzu Powązkowskim przy kościele św. Karola Boromeusza. Odznaczony go, między innymi: Orderem Virtuti Militari V klasy, trzykrotnie Krzyżem Walecznych, Srebrnym Krzyżem Zasługi z Mieczami oraz pośmiertnie Krzyżem Czynu Bojowego Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie.
10 grudnia 1991 r. Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego stwierdził nieważność wyroku byłego Wojskowego Sądu Garnizonowego w Warszawie z 21 maja 1955 r. i uznał, iż działalność Adama Boryczki była prowadzona na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego. We wrześniu 2013 r. kapitan Adam Boryczka został pośmiertnie awansowany na stopień pułkownika. 

Julita Majewska

Bibliografia:

  • dr Krzysztof A. Tochman, Boryczka Adam, Żołnierze Wyklęci Niezłomni
  • Baza Kresowych Żołnierzy Armii Krajowej
  • zasoby Muzeum Armii Krajowej
  • zasoby Instytutu Pamięci Narodowej
  • Adam Boryczka – cichociemny, ElitaDywersji.org
  • Piotr Lipiński, Adam Boryczka. Zakochany Kurier, Newsweek, listopad 2019
  • Wiesław Kutek, Adam Boryczka (1913-1988) – cichociemny z Wierzchosławic, ostatni kurier WiN-u, com